Dobry na Sępólno, na „miasto z morza” też. Augustyn Krause i jego urzędnicza kariera

4.5
(8)

Dwa lata na czele raczkującego powiatu sępoleńskiego, później współodpowiedzialność za rozwój Gdyni – już miasta, nie wsi. Czy Augustyn Krause był człowiekiem do specjalnych poruczeń? Hm, sprawdźmy!

Powiat sępoleński, który powstał wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, miał w swojej międzywojennej historii dziesięciu szefów. Wśród tych dziesięciu wspaniałych znajduje się Augustyn Krause. Pełnił on tę ważną funkcję jako drugi w dziejach – od marca 1920 do końca marca 1922 roku. A zatem w okresie, gdy powiat stawał na nogi, gdy się de facto organizacyjnie i mentalnie tworzył. Jednocześnie kariera urzędnicza Krausego jeśli nie była najciekawsza, to przynajmniej była jedną z najciekawszych w tym zacnym gronie. Wszystko ze względu na fakt, że jako komisaryczny burmistrz Gdyni współtworzył „miasto z morza”, dumę II RP, nasze morskie okno na świat.

Augustyn Krause – germanofil co się zowie?

O latach jego pracy w Sępólnie nie wiemy zbyt wiele. Jak wspomniałem były to początki powiatu, więc rola szefa urzędu była szczególnie istotna. Kwestie narodowościowe, kulturowy i językowy spadek po zaborcy, mieszanie się tego wszystkiego – grało wówczas ważną rolę i było wnikliwie obserwowane i oceniane przez mieszkańców każdej z trzech nacji. Pierwszy starosta Teodor Warczak i Augustyn Krause wykazywali się, jak można sądzić, zrozumieniem tej delikatnej sytuacji. Niemcy mieli bowiem pozytywne zdanie o jednym i o drugim. O Krausem krążyły wręcz pogłoski, że będzie musiał opuścić urząd ze względu na swoją życzliwość względem Niemców. Starostą nie był jednak jakoś specjalnie krótko, a jego późniejsze urzędnicze losy nie wskazują na to, że miałby być przez przełożonych źle oceniany. Wręcz przeciwnie – po Sępólnie jego kariera nabrała przyspieszenia.

Kaszub obieżyświat

Augustyn Krause urodził się 1 sierpnia 1882 roku w Pierwoszynie na Kaszubach. Jego ojciec, noszący nazwisko Kruża (później zniemczone na Krause, chociaż w rodzinie spotyka się również formę Krauze), był wójtem tejże wsi. Augustyn po maturze wstąpił do seminarium duchownego w Pelplinie, po dwóch latach przeprowadził się jednak do Wrocławia. Tam ożenił się z Niemką, Martą Rother (to z jej powodu porzucił Pomorze na rzecz Dolnego Śląska). Gdy ukończył studia prawnicze, zaczął pracować w administracji. Zanim został starostą sępoleńskim, był między innymi sekretarzem magistratu we Wrocławiu i burmistrzem Włocławka.

Augustyn Krause z rodziną / źródło: https://historia.trojmiasto.pl/Pierwszy-burmistrz-Gdyni-Augustyn-Krauze-n132819.html

Po opuszczeniu Sępólna został nadburmistrzem Włocławka. Pracował też w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim. Wreszcie 10 czerwca 1926 roku wojewoda pomorski mianował go komisarycznym burmistrzem Gdyni. Pod koniec tego roku rada miejska wybrała go na burmistrza samorządowego.

Kapitana wyrzucają z okrętu

Fotel burmistrza Gdyni mógł wtedy szczególnie mocno parzyć w tyłek. Miasto o strategicznym znaczeniu dla Polski wciąż się rozrastało, tworzyło, budowało. Niedawno Gdynia stanowiła niewielką wieś letniskową. Teraz inwestowano weń w godnym podziwu tempie. Do pogodzenia były tutaj interesy miejscowych i napływowych. Dawało się to dostrzec także na najwyższych szczeblach – w mieście ścierały się bowiem wizje oraz cele władz samorządowych i centralnych. Nieuchronnie prowadziło to do konfliktów – i bohater niniejszego tekstu został ich ofiarą. Augustyn Krause pełnił swoją funkcję do października 1928 roku. Na początku miesiąca został zawieszony. Postawiono mu 18 zarzutów, wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Krause opuścił ratusz jak niepyszny; radę miejską rozwiązano, władzę przejął zarząd komisaryczny. Innymi słowy – władze centralne zastąpiły samorząd.

Członkowie Tymczasowej Rady Miasta Gdyni. Augustyn Krauze stoi piąty z prawej (kwiecień 1926). Fot. Roman Morawski. / źródło:
https://historia.trojmiasto.pl/Pierwszy-burmistrz-Gdyni-Augustyn-Krauze-n132819.html

Augustyn Krause oczyszczony

Ostatecznie sprawę dyscyplinarną umorzono z powodu braku dowodów. Mało tego – Augustyn Krauze wystąpił z pozwem o odszkodowanie. Sprawę wygrał, a za zasądzone pieniądze (tudzież otrzymane w wyniku ugody – różnie jest to określane w literaturze) wybudował willę przy ul. Klonowej w Orłowie. Krause jako prawnik nie miał problemu ze znalezieniem nowej pracy. Prowadził biuro parcelujące majątek Mały Kack. Zajmował się tym do wybuchu II wojny światowej, a nawet jeszcze po jej zakończeniu.

Krause mieszkał w Gdyni do końca swoich dni. Jako burmistrz zajmował mieszkanie na ulicy Starowiejskiej, później przeprowadził się na Abrahama 25, no a za odszkodowanie wybudował willę przy ulicy Klonowej 11 lub 13 (tutaj źródła też nie są zgodne). W trakcie II wojny światowej znalazł się w Warszawie i Sandomierzu, lecz po wojnie wrócił nad morze. Zmarł w 1957 roku. Pochowano go na cmentarzu przy kościele Matki Boskiej Bolesnej w Orłowie.

Augustyn Krauze (najwyższy w kapeluszu) z członkami Rady Miejskiej przed pierwszą siedzibą magistratu, 1927 r. / źródło:
https://historia.trojmiasto.pl/Pierwszy-burmistrz-Gdyni-Augustyn-Krauze-n132819.html (fot. Roman Morawski, ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni)

Warto tutaj wspomnieć o interesującym artykule Dariusza Małszyckiego (klik). Ciekawych tematu zachęcam do jego lektury. Znajdziemy tam więcej informacji o burmistrzu oraz więcej fotografii, ilustrujących tekst Małszyckiego. Zdjęcia, które tutaj widzicie, również pochodzą z tego artykułu.

Mieli trochę za uszami

Krause zdołał oczyścić swoje dobre imię i za bezpodstawne działania zainkasował trochę grosza. Zdarzały się za to sytuacje, gdy szef wszystkich szefów rzeczywiście zachowywał się, jakby urzędował na jakiejś Sycylii. Świetnym przykładem z naszego podwórka będzie tutaj sprawa Pawła Ernesta, od 1925 roku burmistrza Kamienia.

Ernest na mocy wyroku sądowego z 11 marca 1937 roku został usunięty z urzędu. Lustracja w sprawie jego nadużyć, przeprowadzona w kwietniu i maju 1934 roku przez sekretarza powiatu Aleksa Łowińskiego, wykazała szereg uchybień. Dotyczyły one spraw finansowych (nadużycia i malwersacje), prowadzenia kasowości i rachunkowości według własnego widzimisię, radosnej twórczości w dziedzinie dokumentacji (w tym zgubienie protokólarza Zarządu Miejskiego za lata 1929-33). Były to zarzuty ciężkiego kalibru!

Batalie sądowe w tej sprawie toczyły się od czerwca 1935 do marca 1937 roku. Jak już wiemy Ernest został uznany za winnego i musiał pożegnać się z burmistrzowskim stołkiem. Ale proszę sobie wyobrazić, że w tym samym 1937 roku skazany ponownie kandydował w wyborach na burmistrza Kamienia – i zdobył poparcie Rady Miejskiej, która wówczas wybierała włodarza. Wyboru nie zatwierdził jednak ani Wydział Powiatowy w Sępólnie, ani wojewoda pomorski. Takie to były historie, moi mili!


PS Do grona międzywojennych starostów należał również Józef Robakowski, który zmarł tragicznie przed czterdziestką. Napisałem o tym osobny artykuł – zachęcam do przeczytania (klik – dostępny tutaj)!

PS 2 Ceterum censeo… Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam Cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej i będziesz postępował zgodnie z instrukcjami:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 4.5 / 5. Liczba głosów: 8

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!