Czas nadać szkole imię. Liceum w Sępólnie wybiera!

5
(5)

Dla mnie Liceum Ogólnokształcące w Sępólnie zawsze było Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kotarbińskiego. Przez dekady funkcjonowało jednak bez patrona i imienia, a więc bez ważnych składników tożsamości każdej placówki edukacyjnej. Okazuje się, że proces wyboru patrona był całkiem ciekawy. Kotarbiński miał bowiem poważnych kontrkandydatów! I moim zdaniem były to kandydatury lepsze.

Odcinek pierwszy – z duchem czasów

Liceum w Sępólnie było bezimienne przez 42 lata. Zaskoczona/zaskoczony? To żeby było jeszcze ciekawiej – od pierwszych prób do ostatecznego wyboru duchowej Gwiazdy Polarnej szkoły minęło aż 13 lat. Starsi uczniowie pewnie pamiętają okoliczności premierowego podejścia do tematu. Było to we wrześniu 1974 roku, świeżo po przeprowadzce do nowej siedziby przy ul. Młyńskiej. Patrona miał wówczas wyłonić przeprowadzony wśród uczniów konkurs. Ze zgłoszonych propozycji wybrano dwie – generała Karola Świerczewskiego oraz Bohaterów Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Ustalono już nawet datę oficjalnego nadania jednego z tych imion. Miało to nastąpić 9 maja 1975 roku. Na szczęście żadnych dalszych kroków nie podjęto. I dobrze, bo tacy patroni to byłby tylko kłopot. W dostępnych mi źródłach nie podano przyczyny fiaska operacji „Świerczewski/Bohaterów Pomorskiego Okręgu Wojskowego”. Jeśli ją znasz, proszę – podziel się tą wiedzą!

Budowa nowego gmachu liceum ogólnokształcącego w Sępólnie Krajeńskim
Budowa nowej siedziby LO przy ul. Młyńskiej / źródło: „Pamiątka z Sępólna” (płyta CD)

Odcinek drugi – nasz czy ich?

Kolejny raz sprawa patrona i imienia dla liceum w Sępólnie ożyła po dziesięciu latach. Na zebraniu prezydium komitetu rodzicielskiego w dniu 3 grudnia 1984 roku zrodziła się myśl ufundowania placówce sztandaru. W uzasadnieniu propozycji prezydium stwierdziło, że każda szanująca się szkoła powinna mieć swego patrona i sztandar. Co prawda to prawda, trudno z tym polemizować. Na posiedzeniu prezydium z 14 marca 1985 roku powołano do życia Społeczny Komitet Fundacji Sztandaru z Bogdanem Borczyńskim jako przewodniczącym. Omówiono również sprawy organizacyjne związane z zakupem sztandaru. Dwa tygodnie później do Urzędu Miasta i Gminy w Sępólnie trafiło pismo z wnioskiem o zarejestrowanie Komitetu. Jak widać na poważnie zabrano się do roboty. No, czas już był najwyższy!

Kwestia patrona placówki pozostawała otwarta. O pomoc w jego wyborze Komitet zwrócił się do absolwentów szkoły i mieszkańców miasta. Po zapoznaniu się z propozycjami wyłoniono dwie, niewątpliwie bardzo ciekawe, kandydatury: Augusta Pokrzywnickiego i Romana Komierowskiego. Pierwszy z nich był sępoleńskim lekarzem i społecznikiem. Drugi zasłynął przede wszystkim jako polityk – przez szereg lat zasiadał w ławach niemieckiego parlamentu. Postawiliśmy więc na lokalność. No i bardzo dobrze! Bo jak wspaniale byłoby wzorować się na lokalnym autorytecie, utożsamiać się z osobą stąd, nie z daleka, z encyklopedii.

Spośród tej dwójki wybrano ostatecznie Romana Komierowskiego. Niestety władze oświatowe w Bydgoszczy ustosunkowały się do tej kandydatury negatywnie. Konieczne stały się więc dalsze poszukiwania. Zgłoszono kolejnych kandydatów: Ludwika Zamenhofa (lekarz, twórca języka esperanto), Adama Grzymałę-Siedleckiego (związany z regionem pisarz, reżyser i wykładowca szkół teatralnych) oraz profesora Tadeusza Kotarbińskiego (filozof, logik, etyk). Rada Pedagogiczna liceum w Sępólnie opowiedziała się za Zamenhofem, uczniowie za Kotarbińskim. Dnia 22 lutego 1986 roku Rada zagłosowała raz jeszcze i woli uczniów stało się zadość – poparła kandydaturę Tadeusza Kotarbińskiego. Drugiego czerwca 1986 roku Kuratorium Oświaty i Wychowania w Bydgoszczy, a dokładniej wicekurator Janusz Lankauf, powiadomiło dyrektora o pozytywnym zaopiniowaniu wniosku o nadanie szkole imienia.

Odcinek trzeci – koniec wieńczy dzieło

Skoro kuratorium dało Kotarbińskiemu zielone światło, można było rozpocząć przygotowania do uroczystości wieńczącej cały proces. To tak ważne w historii ogólniaka wydarzenie nastąpiło 4 kwietnia 1987 roku. Udział w nim wzięło wielu przyjaciół szkoły; byli przedstawiciele kuratorium (kurator Kazimierz Ollech i wizytator liceów Tadeusz Tokarczyk), delegacje szkół noszących imię Tadeusza Kotarbińskiego, przedstawiciele miejscowych władz i zakładów pracy, ale przede wszystkim byli uczniowie, absolwenci i najbliższa rodzina patrona (małżonka, profesor Janina Kotarbińska, wraz z synem, docentem Adamem Kotarbińskim). Tego dnia przekazano szkole sztandar, odsłonięto poświęconą patronowi tablicę pamiątkową oraz otwarto Izbę Pamięci.

Liceum ogólnokształcące w Sępólnie. Przemówienie prof. Janiny Kotarbińskiej.
Liceum w Sępólnie. Uroczystość nadania szkole imienia i wręczenia sztandaru – przemawia prof. Janina Kotarbińska. / źródło: „Pamiątka z Sępólna” (płyta CD)

Sztandar wręczył dyrektorce szkoły Bogdan Borczyński, przewodniczący Społecznego Komitetu Fundacji Sztandaru. Następnie poczet sztandarowy przedefilował przed uczestnikami uroczystości, a przedstawiciele uczniów złożyli na ów sztandar ślubowanie. I teraz garść ciekawostek. Sztandar zaprojektował Ireneusz Jeliński, plastyk z Sępoleńskiego Domu Kultury. Wykonał go Zakład Haftów Artystycznych Danuta Trzeciak – Halina Wenecka ze Stargardu Gdańskiego. Tablica pamiątkowa – metaloplastyka przedstawiająca profil patrona (obowiązkowe tło zdjęć klasowych!) jest dziełem Włodzimierza Stawisińskiego. Czyli sporo zrobiliśmy własnymi rękoma, co popieram, czemu mogę tylko przyklasnąć.

Uroczystości towarzyszyły imprezy kulturalne. Biblioteka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu zorganizowała wystawę prac profesora Kotarbińskiego. Odbyły się również wystawy: osiągnięć naukowych absolwentów liceum, prac fotograficznych Grzegorza Tupajki i prac malarskich studenta Akademii Plastycznej w Poznaniu Jana Śliwińskiego.

Epilog

Liceum w Sępólnie wrosło w naszą miejską tkankę i ciężko sobie wyobrazić tej tkanki wycięcie, podcięcie czy inne inwazyjne na niej działanie. Nic jednak nie jest wieczne, a jak powszechnie wiadomo księgowi nie bawią się w sentymenty.

Nie mając nic przeciw Kotarbińskiemu, uchowaj Panie, naprawdę żałuję szansy na Romana Komierowskiego czy Augusta Pokrzywnickiego. Nie jest tajemnicą, że w obecnych czasach szkoła ma pod górkę. Wszelkie podejmowane próby ratowania jej znaczenia są zrozumiałe. Siłą placówki zawsze jednak było zakorzenienie w lokalności. Z Komierowskim jako patronem wybrzmiewałoby to dobitniej i może inspirowałoby do patrzenia bardziej tu, do bycia dumnym z tego, co na miejscu. Do wykorzystywania siły, jaką potrafi dać lokalność, jaką dają historia i tradycja. Bez potrzeby szukania wzorów i ratunku gdzieś dalej.


PS Szkołę średnią mamy za sobą, to teraz może zajrzymy do podstawówki? Oto jak dzieciaki ze szkoły w Sępólnie zakładały ogródek szkolny i sadziły las nad jeziorem – klik.

PS 2 Strefa glamour i strefa relaksu w budynku LO, powstałe dzięki wsparciu miejscowych firm i przyjaciół szkoły – świetny przykład tego, że lokalność się opłaca. A przecież możliwości są znacznie większe!

PS 3 Ceterum censeo… Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam Cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej i będziesz postępował zgodnie z instrukcjami:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 5

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!