Kawle a Moskwa i ukraińskie kołchozy, czyli Janina w świecie, którego już nie ma i nie będzie

4.8
(6)

Charków, step, wszechobecna rosyjska obecność. Braterstwo narodów, wspólne idee i wartości. Wszystko to widzimy w korespondencjach Janiny Pożarowszczyk, mieszkanki wsi Kawle. To świat, którego już nie ma i którego nie będzie – czego w świetle ostatnich wydarzeń możemy być pewni. Jakże inaczej czytało się jej korespondencje wtedy, jakże inaczej czyta się je dzisiaj…

Gorąco zachęcam do zapoznania się z twórczością autorki. Może zróbmy tak – na początku wrzucę obie relacje, natomiast na końcu znajdzie się miejsce na krótki komentarz. Teksty opublikowano w „Gazecie Pomorskiej” w czerwcu 1950 roku.

Tekst pierwszy – wyjazd all exclusive

Urzeczywistniły się wreszcie moje długoletnie marzenia. Byłam w Moskwie, zwiedziłam znaczną część Ukrainy i wracam obecnie do domu. Wycieczka sprawiła mi wiele radości i zadowolenia.

Widziałam na własne oczy, jak wiele władze radzieckie i partia komunistyczna dały prostym ludziom, jestem zachwycona pracą twórczą na wsi i w mieście. Zwiedziliśmy olbrzymią fabrykę traktorów w Charkowie. Całe składy pociągów przewożą traktory bezpośrednio z fabryki na wieś. Oglądaliśmy również bogate, kwitnące kołchozy. Mogliśmy oglądać wszystko, cośmy tylko chcieli. Dni wycieczki były dla mnie przepełnione radosnym wzruszeniem. Jestem korespondentką wiejską „Gazety Pomorskiej”, starałam się więc dokładnie zanotować wszystko, co widziałam.

Nie zapomnę nigdy kołchozów, położonych w stepie donieckim, w pobliżu węglowego Zagłębia Donieckiego. Bogate i bezkresne stepy ciągną się do samych wybrzeży Morza Azowskiego. Dojechaliśmy do tego południowego morza i nawet nie kąpaliśmy się w nim. Jadąc stepem donieckim zachwycaliśmy się zbożem tak wysokim, że kłosy zasłaniały nasz autobus. Gdyśmy przyjechali do dużej, rozrzuconej na pagórkach, wsi Goldinskoje, daleko na horyzoncie zobaczyliśmy ciemno-zieloną linię lasu. Pojechaliśmy do tego stojącego pośrodku stepu lasu. Obejmuje on obszar 3 tys. ha. Wspaniałe dęby, mnóstwo kwiatów, stawy. Jechaliśmy lasem i nie mogliśmy uwierzyć, że jeszcze niedawno był tu otwarty step. Wspaniały wielko-anadolski las został stworzony rękami człowieka.

Słuchaliśmy oczarowani opowiadania pracownika naukowego wielko-anadolskiej stacji leśno – melioracyjnej o tym, jak się zakładało w stepie ten ogromny sztuczny las; jak wiele przeszkód wypadło pokonać uczonym rosyjskim, zanim wynaleźli sposób hodowania dębów na stepie. Dąb może bowiem rosnąć na stepie tylko pod tym warunkiem — jak to ustalili uczeni — jeżeli dobierze mu się odpowiednie towarzyszące gatunki drzew. W Wielkim Anadolu przekonaliśmy się, jaki ogromny wpływ na urodzaje wywierają lasy. Mogliśmy ocenić, jak wielkie znaczenie posiada ogromna praca sadzenia lasów, dokonywana obecnie w myśl stalinowskiego planu przeobrażenia przyrody wokół okręgów stepowych. Na polach, otoczonych lasem, nie zdarzają się ani posuchy, ani nieurodzaje. Corocznie zbiór pszenicy wynosi tu 25—28 kwintali z ha; a kukurydzy — 35 —50 kwintali.

Ukraina z głębi serca. Nie jest to wiersz Tarasa Szewczenki, a Janiny Pożarowszczyk – korespondentki ze wsi Kawle / źródło: „Gazeta Pomorska” nr 176/1950

Chciałabym opowiedzieć jeszcze o zwiedzeniu wspaniałego kołchozu „Czerwony Partyzant”, położonego w pobliżu wybrzeża morskiego. Kołchoźnicy „Czerwonego Partyzanta” opowiedzieli nam, że okupanci niemieccy kompletnie zniszczyli bogatą gospodarkę kołchozu.

Upłynęło 5 lat, w czasie których powstało pięć bogatych farm hodowlanych, posiadających więcej bydła, nierogacizny i owiec niż przed wojną: dużego rasowego bydła rogatego — ponad 200 sztuk, owiec — ponad 1000 sztuk, przy czym wszystkie są wyłącznie rasy cygejskiej, nierogacizny — 123 szt, kur — 1,450 szt., kaczek — 730 szt. Kołchoz posiada także pasiekę liczącą 60 uli.

W kołchozie tym zaznajomiliśmy się z pasterzem Żukowem, który za dobrą pracę zasłużył na najwyższą nagrodę rządu radzieckiego – tytuł Bohatera Pracy Socjalistycznej. W liście do Towarzysza Stalina pasterze kołchozu zobowiązali się otrzymać w r. 1949 po 165 jagniąt od każdych stu owiec rasy cygejskiej. W kwietniu okociły się wszystkie owce na farmach. Około 200 owiec przyniosło po jednym tylko jagnięciu; wiadomym jest, że owce rasy cygejskiej są mało płodne. Pasterze zabrali część jagniąt — jedynaków, kierując je do innych matek, które miały także po jednym tylko jagnięciu. Owce, które nie karmiły małych, po pewnym czasie zostały znowu pokryte i w ten sposób przyniosły w ciągu roku powtórny przychówek.

Zgodnie z planem trzyletnim farma winna była posiadać w r. 1951 -ym 500 owiec, natomiast ma już obecnie wraz z młodzieżą 1.796 szt, Sprzedano ponadto sąsiednim kołchozom 760 owiec.

Praca daje kołchoźnikom duże dochody. W roku ubiegłym za jedną dniówkę obrachunkową wypadło samą tylko gotówką 7 rubli. Przy podziale dochodów niektóre rodziny otrzymały po 7 — 10 tys. rubli. Oprócz tego kołchoźnicy otrzymali po 1,5 kg pszenicy, 1 kg ziemniaków, 700 gr warzyw i 400 gr słonecznika za jedną dniówkę. Większość kołchoźników otrzymała jeszcze poważne dodatki za przekroczenie planu. Pasterze np. otrzymali dodatkowo 120 owiec i 257 kg wełny, świniarki otrzymały: jedna — 8, druga—9 i trzecia—aż 11 prosiąt. Każda robotnica ptaszarni oprócz wynagrodzenia zasadniczego otrzymała jeszcze 25 kaczek i 650 jaj.

Życie kołchoźników jest dostatnie i kulturalne. W ich życiu widziałam swoją szczęśliwą przyszłość. My u siebie tworzymy również gospodarstwa zespołowe, a wycieczka dała mi mnóstwo wiadomości i wzbogaciła mnie cennym doświadczeniem kołchoźników ukraińskich.

Panorama wsi Anadol (rejon wołkowyski, obwód doniecki) / źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Anadol.jpg

Z całego serca dziękuję Towarzyszowi Stalinowi, który otworzył przed narodem pracującym wsi drogę do szczęścia i dobrobytu. Wracam do domu, pełna wspaniałych planów i pragnień. Chciałabym osiągnąć u siebie sukcesy podobne do tych, jakie osiągnęli kołchoźnicy Ukrainy. Wierzę, że niedługo i my — chłopi polscy — będziemy mogli, nie rumieniąc się ze wstydu, zaprosić swoich nauczycieli — kołchoźników ukraińskich — do siebie w gościnę i pokazać im osiągnięcia swojej pracy zespołowej.

Do prędkiego, nowego, radosnego spotkania, drodzy przyjaciele!

Janina Pozorszczyk

czł. Zarz. Spółdz. Produkcyjnej (gr. Kawle, gm. Sępólno, woj. bydgoskie)

Tekst drugi – W kraju budowniczych socjalizmu

Powróciłam ze Związku Radzieckiego. Zwiedziłam sowchozy i kołchozy odbudowujące się i odbudowane już ze zniszczeń wojennych. Zniszczenia te były ogromne. Np. w obwodzie Stalino, w kołchozie „Dola” podczas działań wojennych zostało spalonych 37 budynków gospodarczych i domów mieszkalnych.

Widziałam, jak ludność radziecka pracuje, by podnieść kołchozy na wyższy poziom, jak wielkiego wysiłku dokonali ludzie radzieccy budując swe kołchozy na nowo. Z roku na rok postępują naprzód, zdobywając większą wydajność plonów z każdego hektara ziemi przez racjonalną uprawę, planowe siewy i dostosowanie do lokalnych warunków glebowych i klimatycznych odmiany zbóż i innych roślin uprawnych. Widzieliśmy wielkie osiągnięcia Związku Radzieckiego.

Dawniej za caratu w kapitalistycznej Rosji żył człowiek w zacofaniu i ciemnocie. Ziemię uprawiał drewnianym pługiem. I tu musimy porównać, jak żyje dziś człowiek — chłop w Związku Radzieckim, jakie odniósł sukcesy.

Polska delegacja miała możność zwiedzić ośrodki maszynowe, gdzie widzieliśmy nowoczesne maszyny rolnicze, traktory gąsienicowe, udoskonalone kombajny, które nie tylko zbierają i młócą zboże ale jednocześnie podorują ścierniska i wiele innych maszyn i narzędzi. — Widzieliśmy, jak wielką wagę przykłada Rząd Radziecki do podniesienia stopy życiowej chłopów – kołchoźników i rozwoju rolnictwa, które dziś stoi na najwyższym poziomie w świecie. Dzięki stałej trosce i opiece partii komunistycznej, naród szybko dochodzi do najwyższej kultury i dobrobytu.

Opis – jak pod fotografią. / źródło: „Gazeta Pomorska” nr 176/1950

Po zwiedzeniu kołchozów, sowchozów, MTS-ów zobaczyliśmy, że tylko w ten sposób, że tylko idąc tą samą drogą, można u nas w Polsce zbudować lepsze życie. Można zbudować tę lepszą przyszłość przez zakładanie spółdzielni produkcyjnych, budowanie świetlic, przedszkoli, szkół i bibliotek. W ten sposób zbudujemy lepszą przyszłość dla naszego i następnych pokoleń.

Duże wrażenie wywarło na mnie przyjęcie u kołchoźników „Czerwonego Partyzanta”, gdzie powitano nas na granicy tego kołchozu chlebem, winem i solą. Kołchoźnicy zapoznali nas ze swoim życiem i gościli nas w każdym domu.

W jednym z kołchozów przemawiały do nas dzieci — sieroty po poległych w wojnie i zamordowanych przez faszystów. Był to moment bardzo wzruszający. Prosiły one, abyśmy po powrocie pozdrowili polskie dzieci i opowiedzieli im że dzięki władzy radzieckiej każde dziecko w ZSRR ma szczęśliwe dzieciństwo i może się uczyć.

Praca kobiet radzieckich od najmniejszych do największych stanowisk wprowadziła mnie w zachwyt. Kobieta w polu, w fabryce i w biurze. Jest traktorzystką. agronomem, przewodniczącym spółdzielni, dyrektorem zakładu, ślusarzem i kolejarzem. W Fabryce Traktorów w Charkowie pracuje 45 proc. kobiet, a podczas wojny pracowało 55 proc. Za swą pracę i waleczność wiele z nich zostało odznaczonych najwyższymi orderami.

Polskie kobiety winny brać przykład z kobiet radzieckich. Dziś kobieta polska jest równouprawniona z mężczyzną, może się uczyć, pracować według zamiłowania i zdolności.

Byłyśmy dziesiątki lat oszukiwane. Dziś jest dla nas droga otwarta, możemy zwiedzać państwa demokratyczne, a przede wszystkim ZSRR, uczyć się i korzystać z ich doświadczeń, aby idąc za przykładem narodów radzieckich budować u nas szczęśliwy, lepszy ustrój.

Anadol – lokalizacja na mapie / źródło: https://mapcarta.com/

To wszystko co widzieliśmy i czego nauczyliśmy się w Związku Radzieckim, przekonuje jeszcze bardziej, że droga na którą weszliśmy, droga budowy ustroju socjalistycznego w naszej wsi jest słuszna. Doświadczenia i nauka zdobyta w czasie zwiedzana kołchozów Radzieckiej Ukrainy będą dla nas nieocenioną pomocą w budowie spółdzielczości produkcyjnej na naszej wsi.

Janina Pożarowszczyk

korespondentka wiejska spółdzielni produkcyjnej „Partyzant”w Kawlach pow. Sępólno

Pożarowszczyk? Pozorszczyk?

Spostrzegawczy czytelnik zauważy, że autorka tekstów raz występuje jako Janina Pozorszczyk, innym razem jako Janina Pożarowszczyk. Janina pozostaje zatem bezsporna. Co do nazwiska – Pożarowszczyk występuje później i dwa razy, tego bym się zatem trzymał.

Janina Pożarowszczyk, korespondentka ze wsi Kawle i ważna persona w tamtejszej spółdzielni produkcyjnej, znajdowała się w grupie delegatów wsi polskiej do ZSRR. Z Pomorza było to 40 osób, wśród nich oczywiście i ona. Niektórzy z delegatów zamieścili w „Gazecie Pomorskiej” krótsze lub dłuższe teksty na temat ich wizyty studyjnej. Z kolei Waldemar Slawik, ówczesny dziennikarz gazety, opisał tę wyprawę w tasiemcowym reportażu.

Ziemia – skarbem

Większość przedstawionej eskapady objęła wschodnie regiony Ukrainy. Nie może dziwić, że delegacja rolnicza zwiedzała akurat Ukrainę – spichlerz świata, żyzną krainę czarnoziemu. Ciekawskie oczy mogły zobaczyć to, a spracowane dłonie dotknąć tego, co stanowiło istotę tamtejszej gospodarki rolnej. Za czasów Pożarowszczyk urodzajne gleby były uprawiane przez kołchozy (spółdzielnie produkcyjne) i sowchozy (przedsiębiorstwa państwowe). Co ciekawe ich relikty nadal funkcjonują, a większość ukraińskiej ziemi uprawiana jest przez przedsiębiorstwa rolne, z których największe określa się mianem agroholdingów. Ogromne znaczenie tego rodzaju gospodarki w regionie nie uległo zmianie, chociaż radzieckie know how już w branży nie dominuje.

Nie ma też symbiozy obu narodów, na wschodzie do niedawna przecież szczególnie silnej i widocznej. Ukraina widziana oczami Pożarowszczyk jeszcze liże powojenne rany. Tak jak to się dzieje teraz, i jak będzie się działo jutro i pojutrze. Tyle tylko, że tym razem rany zadają Ukrainie najbliżsi sąsiedzi. A tego się tak łatwo nie zapomina!


PS Ceterum censeo… Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam Cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej i będziesz postępował zgodnie z instrukcjami:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 4.8 / 5. Liczba głosów: 6

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!