Mamutowiec w Sypniewie. Czy to miało prawo się udać?

5
(9)

Czy drzewo może mieć swoją historię? Naturalnie, przecież wszystko może. A czy ta historia powinna nas interesować? Jasne! Zaczyna się w dalekiej, słonecznej Kalifornii, rozwija i kończy w naszym Sypniewie, dotyczy majstersztyku natury, botanicznego cudu, potencjalnej atrakcji turystycznej. Chyba warto więc zagłębić się w lekturze…

Dawno, dawno temu…

W Sypniewie rósł sobie mamutowiec olbrzymi, Sequoiadendron giganteum. „Też mi sensacja, Jakubowski! Drzewo w parku. No rzeczywiście, jest się czym podniecać” – możesz sobie pomyśleć. Zwłaszcza że tego drzewa już nie ma. To co, teraz będziemy płakać nad jego korzeniami? E tam, płakać raczej nie, ale przecież wiesz, że ja tej historii nie odpuszczę! National Geographic, pamiętasz (klik dla osób nie w temacie)? Jeszcze gdyby mi padł internet… Ale nie padł, śmiga całkiem szybko. Pozostaje ci zatem zaparzyć sobie kawunię lub herbatkę, wygospodarować trochę czasu i przescrollować tych kilka akapitów, które dla ciebie przygotowałem. A jeszcze lepiej – przeczytać je. Nie pożałujesz.

Historia mamutowca z Sypniewa tak naprawdę zaczęła się od cudu. Oto biały człowiek odnalazł raj. Pod koniec lat 40. XIX wieku w dalekiej Kalifornii wybuchła gorączka złota. Na Zachód ruszyły tysiące ludzi, których serca i umysły ogarnięte były pragnieniem wzbogacenia się. Wędrowcy, myśliwi czy górnicy coraz śmielej zapuszczali się w leśną głuszę, spotkanie z leśnymi drapaczami chmur było więc kwestią czasu. Wśród tych pionierów znajdował się Augustus T. Dowd, który latem 1852 roku ścigał niedźwiedzia na terenie dzisiejszego parku stanowego Calaveras Big Trees State Park:

Myśliwy dotarł do lasu gigantów i zaniemówił. Nie tego się spodziewał. Mężczyzna szybko podzielił się swoim odkryciem z innymi. W ten sposób zaczęła się zawrotna kariera tych niezwykłych drzew, wieżowców matki natury.

Orły wśród drzew

W zasadzie wszystko, czego dowiedziałem się o Sequoiadendron giganteum, jest fascynujące. Mamutowiec może dożyć nawet 3,5 tysiąca lat. Oznacza to, że Augustus T. Dowd mógł spoglądać na drzewa będące królami lasu na dłuuugo przed narodzinami Jezusa. W Parku Narodowym Sekwoi zachowały się jeszcze pnie drzew ściętych w XIX wieku, mające średnicę 12 metrów! Szacuje się, że ich wysokość znacznie przekraczała 100 metrów. Obecnie mianem najpotężniejszego przedstawiciela gatunku określa się Generała Shermana. Za Wikipedią: 84 metry wysokości, 8 metrów średnicy w pniu, 32,5 metra średnica korony, 1200 ton wagi, miąższość drewna równa 1487 metrom sześciennym (co odpowiada mniej więcej masie drewna ze świerków rosnących na powierzchni hektara). A oto Pan Generał w towarzystwie:

Najwyższe drzewa świata / źródło: infografika candidegardening.com z portalu www.visualistan.com

Mamutowiec to najpotężniejsze drzewo świata. Sequoiadendron giganteum nie są co prawda najwyższe, najgrubsze ani najstarsze. Znajdują się jednak w czołówce najwyższych, najgrubszych i najstarszych drzew świata. Nasi rodzimi celebryci, dęby, większością swoich cech nie dorównują gigantom zza oceanu. Spójrz, spacer pomiędzy kalifornijskimi kolosami wygląda tak:

W tych drzewach wyjątkowe jest również to, że występują naturalnie jedynie wzdłuż zachodnich stoków gór Sierra Nevada, w wąskim pasie o długości około 400 kilometrów. Park Narodowy Yosemite, Park Narodowy Sekwoi i Park Narodowy Kings Canyon to trzy cudnej urody parki narodowe, w których zachowały się pomnikowe skupiska olbrzymów. Obecnie większość stanowisk mamutowca jest chroniona w obrębie parków, niestety zanim to nastąpiło wiele jego okazów zostało wyciętych przez drwali. Człowiek tak już ma, kiedy natrafia na cud.

Rozdział drugi – Sypniewo

Monumentalne rośliny szybko po ich odkryciu trafiły do Europy. I w tym momencie możemy pomachać na powitanie von Wilckensom (a wtedy w zasadzie jeszcze Wilckensom), ponieważ kierujemy się do parku przy ich pałacu w Sypniewie. Jak już wiesz, rósł tam piękny egzemplarz Sequoiadendron giganteum, odnotowany przez Otto Goerkego w jego „Der Kreis Flatow” z 1918 roku.

Niemiec w swoim tekście daje tylko znać o jego istnieniu, na szczęście podpiera się przy tym przypisem. I okazuje się, że przypis odsyła nas do bardzo ciekawego źródła… Chodzi o sprawozdanie z dwudziestego drugiego posiedzenia Westpreussischen Botanisch-Zoologischen Verein (Zachodniopruskiego Towarzystwa Botaniczno-Zoologicznego) w Złotowie (23 maja 1899 roku), napisane przez dr. Paula Kumma z Gdańska. Sprawozdanie znajdziemy w Schriften der Naturforschenden Gesellschaft in Danzig: neue Folge, Bd. 10, H. 1-4. No to szukam. Znajduję. Czytam. I zacieram ręce!

Wspomniane posiedzenie było dla Złotowa dużym i prestiżowym wydarzeniem. Organizował je między innymi rektor Otto Goerke. Dr Kumm opisuje tę imprezę ciekawie i szczegółowo. Bardzo interesujący jest rozdział na temat przyrody w powiecie, chociaż Goerke sporo z podanych w nim informacji przytoczył później w swojej książce. Ja jednak pędzę do Sypniewa. Państwo Wilckens, ówcześni właściciele tego majątku, również zaangażowali się w przygotowanie konferencji. Głową rodziny był wówczas Fritz Wilckens, człowiek niepospolity – pionier archeologii na Krajnie, mason, społecznik. Na zaproszenie jego i małżonki 24 maja 1899 roku uczestnicy zebrania wybrali się na wycieczkę do Sypniewa.

Chrabąszcze, mamutowiec i inne atrakcje

Środkiem lokomocji była dla podróżnych bryczka. Niespieszna przejażdżka pozwalała im wyraźnie widzieć zniszczenia dokonane w okolicznych lasach przez chrabąszcza majowego, Melolontha melolontha (akurat tego roku zaatakował on z wielką siłą). W Kujanie nastąpił postój połączony ze zwiedzaniem. Na przyjezdnych czekał nadleśniczy Rubach, który pokazał im jezioro Borówno i jego okolice, w tym osobliwy dwupienny dąb i dolinę Łobżonki. W Kujaniu nastąpiło też spotkanie z Wilckensem.

Na miejscu, w pałacu, na gości czekało śniadanie, po którym zabrano się za zwiedzanie parku. Dr Kumm pisze, że część gości nie miała zbyt dużo czasu, więc ograniczyła się do oględzin największej atrakcji. I tak, nie mylisz się – tą największą atrakcją był mamutowiec. Z tekstu dowiadujemy się, że pięknie wyrośnięty okaz miał 12 metrów wysokości i był natenczas drugim największym przedstawicielem Sequoiadendron giganteum w Prusach Zachodnich i jednym z kilku w północnych Niemczech. Niestety jego dolna część kilka lat wcześniej ucierpiała z powodu mrozów. Przyrodnicy zrobili zdjęcie drzewa dla muzeum prowincjonalnego (czyli z siedziba w Gdańsku), jest zatem jakaś nadzieja, że mamutowiec z Sypniewa zostanie kiedyś odnaleziony na fotografii. Szanse nie są jednak duże, ponieważ kolekcje przyrodnicze i archiwum muzealne zostały zniszczone podczas II wojny światowej. Pozostają tylko publikacje.

Park w Sypniewie - staw i drzewa.
Park w Sypniewie. Ilustracja z „Der Kreis Flatow” Goerkego.

Warto zaznaczyć, że zwiedzanie parku odbywało się w osobliwych warunkach, ponieważ i tam dokazywały chrabąszcze. Jak już wspomniałem, tego roku stanowiły one prawdziwą plagę. Goerke pisze, że tydzień przed Zielonymi Świątkami w samym leśnictwie Kujan zebrano i zniszczono 2 800 000 chrabąszczy. Nieco inaczej podaje dr Kumm, raportujący 2800 litrów chrabąszczy zebranych w sypniewskim lesie.

Mamutowiec – dochodzenie

Teraz możemy skorzystać z dedukcji. W 1899 roku mamutowiec z Sypniewa miał 12 metrów wysokości, lecz kilka lat wstecz ucierpiał w wyniku mrozów. Wikipedia podaje, że Sequoiadendron giganteum w odpowiednich warunkach rosną szybko, osiągając ponad 21 metrów w ciągu 17 lat (co roku przybywa im około 45-60 centymetrów). Oznaczałoby to, że drzewo rosło od około 20 do 26 lat – o ile założymy istnienie „odpowiednich warunków” do jego rozwoju. Uszkodzenie i czynniki środowiskowe sprawiają, że zasadniej byłoby przyjąć niższe tempo wzrostu. Nie wiemy też, co znalazło się w ziemi – nasiono czy jakaś sadzonka. Tak czy owak wychodzi na to, że wszystko zaczęło się w latach 70. lub 60. XIX wieku.

Do kiedy istniał mamutowiec? Jest to drzewo wrażliwe na mróz. Polska nie jest zatem dla niego idealnym miejscem. Wiele starych okazów w naszym kraju, w tym na Pomorzu, nie wytrzymało srogich zim 1928/29 i 1939/40. Wiemy, że mamutowiec z Sypniewa wcześnie odczuł negatywne skutki ujemnych temperatur. Jeżeli dotrwał do II RP, bardzo możliwe, że nie przeżył wspomnianych wyżej zim. Najstarszy mamutowiec w Polsce rośnie obecnie w Brwicach w województwie zachodniopomorskim. Został zasadzony pod koniec XIX wieku, ma więc ponad 120 lat. Jego wysokość to 27 metrów.

Park w Sypniewie - staw i drzewa.
Inne ujęcie parku w Sypniewie – ilustracja z „Der Kreis Flatow” Goerkego.

To dobry moment, żeby zachęcić do poczytania o Sequoiadendron giganteum. Na początek warto zajrzeć do Wikipedii (klik). Następnie bardzo, ale to bardzo mocno polecam fragment „Sekretnego życia drzew” Petera Wohllebena, w którym jest mowa o parkowych mamutowcach (klik). Znajdziesz tam odpowiedź na pytanie, jak wyglądałby okaz w Sypniewie, gdyby dzięki przychylności losu uchował się do dzisiaj. Po tylu latach mielibyśmy przy pałacu widowiskową, piękną, pokaźną wieżę – atrakcję turystyczną, cel pielgrzymek podobnych jak w 1899 roku. Ale czy byłby to egzemplarz w kalifornijskim stylu? A może europejski wariant różni się istotnie fenotypem od amerykańskich krewnych? Przeczytaj Wohllebena, sporo ci to rozjaśni. Jakby co, w bibliotece mamy całą książkę. Serdecznie zapraszamy!

Strefa relaksu za free

Mamutowiec zniknął z krajobrazu parku. Nie zniknęły za to inne pomnikowe okazy drzew. Pozostaje mi więc tylko zaprosić do odwiedzin tego urokliwego miejsca. Drzewostan Komierowa bardzo ucierpiał po ostatniej nawałnicy, zresztą Komierowo na powrót zamieniło się w pałac i prawda jest taka, że nie każdy może się tam czuć swobodnie. Na tyle swobodnie, żeby zabrać koc, rozłożyć się na nim na trawie i… cieszyć się chwilą! Jak ja w Sypniewie przed bodajże 4 laty:


PS O prawo do używania „von” przed nazwiskiem, co wiązało się z uzyskaniem dziedzicznego tytułu szlacheckiego, zabiegał Fritz von Wilckens. Starania przyniosły zamierzony skutek w 1913 roku, po blisko 3-letnich staraniach. O ironio! – Fritz nie doczekał jednak oficjalnego ogłoszenia dekretu cesarza. Zmarł bowiem kilka dni przed wcześniej. Tytuł przeszedł na jego potomków, w tym okrytego zła sławą Hansa Jürgena.

PS 2 W rzeczywistości biali odkryli mamutowce wcześniej niż w 1852 roku. Były to jednak pojedyncze przypadki, które jakoś nie potrafiły się przebić i wzbudzić zainteresowania. Za przełom uznaje się odkrycie Augustusa T. Dowda.

PS 3 Ceterum censeo… Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej i będziesz postępował zgodnie z instrukcjami:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 9

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!