„Partyzanci” z Kawli i MacGyver z Komierowa. Powiat sępoleński na łamach pierwszych numerów “Gazety Pomorskiej”. Część druga.

4.6
(13)

Dzisiaj czekają na nas nie tylko tytułowi „partyzanci” i złota rączka z PGR-u. Poznamy także utrapienia łącznościowców w Runowie i pierwszą traktorzystkę Olszewki. Ale zanim przejdziemy do sedna, z kronikarskiego obowiązku przypominam: część pierwsza mojego autorskiego przeglądu jest dostępna tutaj. Kto jeszcze nie miał okazji, niech przeczyta.

Ofiara białej śmierci

Czytasz nagłówek i myślisz – kokainista. Ale nie, to nie te czasy. W marcu 1949 roku tak zatytułowany tekst informował o śmierci Krzywoszewskiego – zaledwie kilkuletniego chłopca z Runowa. Jak zginął ten brzdąc? Wracał do domu ze szkoły, oddalonej o kilka kilometrów. Dla skrócenia sobie drogi szedł na przełaj, przez zaśnieżone pola. Dwa kilometry od celu zatrzymał się. W gazecie napisano, że zmęczony chłopiec postanowił chwilę odpocząć. Usiadł więc i – ku swojej zgubie – zasnął. I już się nie obudził. Zawierucha przykryła go grubą warstwą białego puchu. Dopiero po tygodniu zwłoki nieszczęśnika odnaleźli strażacy z Więcborka.

Sępólno na Bydgoszcz zamienię

Z pierwszej części wiemy już, że „Pomorska” sporo mogła. Ludzie pisali zatem do redakcji, wylewając żale, uprzejmie donosząc, z prośbą. W rubryce “Odpowiedź Redakcji” znajdziemy kilka przykładów interwencji zaalarmowanych w ten sposób dziennikarzy. Czwarta władza nie była jednak wszechmocna. Obywatelce R. B. z Sępólna odpisano bowiem: “Uzyskanie mieszkania w Bydgoszczy należy, wobec przeludnienia stolicy Pomorza, do rzeczy b. trudnej. Uzależnione ono jest od zameldowania i zaświadczenia stałej pracy, nie mówiąc o konieczności wyszukiwania samemu adresu upatrzonego pomieszczenia. Również wątpliwą wydaje nam się sprawa zamiany mieszkania w dużym mieście, na miasteczko prowincjonalne, w dodatku nieskanalizowane, niezelektryfikowane itd. Radzimy wobec tego Obywatelce, zwrócić się z poruszoną w liście sprawą do Komitetu Powiatowego PZPR w Sępólnie, który na pewno umożliwi Wam wyszukanie odpowiedniego zatrudnienia chwilowo na miejscu, do czasu, kiedy uda się Wam znaleźć reflektanta na zamianę mieszkania.” 

Prymusi versus bumelanci

W sierpniu krytycznie, wręcz bardzo krytycznie, o organizacji partyjnej w Runowie pisali korespondenci ekipy łączności PKP „Ruch” z Bydgoszczy. Panowie po przyjeździe na miejsce zostali chłodno przyjęci. Partyjni symulowali współpracę: towarzysze Ludwikowski i Ryba działali jak jakaś piata kolumna. Korespondenci tak to ubrali w słowa (czytania dużo, kliknięcie otworzy kartę z gazetą):

Źródło: „Gazeta Pomorska” nr 235/1949

Łącznościowcy pewnie inaczej by gadali, gdyby trafili do Olszewki, gdzie działała znana już nam Franciszka Szustka. W kolejnym numerze dziennika natrafimy na zdjęcie dziewczyny i peany pod adresem tej krajeńskiej Magdaleny Figur. „Moja Jagna jak tylko podrośnie, to tyż ją oddam na traktorzystkę… niech idzie w ślady Franciszki Szustki…” – powiedział niby jeden z chłopów. No nie, ludzie! Ależ kreowanie wizerunku! Przecież po przeczytaniu czegoś takiego można urosnąć! Franciszka mogła urosnąć, jej rodzice mogli urosnąć, rodzeństwu – o ile je posiadała – też mogło przybyć trochę centymetrów. I much w nosie, nie oszukujmy się. Ciekawe zatem, jak dalej potoczyła się kariera bohaterki z Olszewki…

Źródło: „Gazeta Pomorska” nr 236/1949

Wzory do naśladowania mieli też w Komierowie. Redaktor Kubatek w reporterskim stylu opisuje wyczyny panów Maracha, Spałków (ojca i syna), Nowaka, Szykowskiego… Marach to złota rączka, Spałek ma zmysł do zarządzania. Niesamowite, jak to wszystko kapitalistycznie wygląda! Optymalizacja procesów, samodzielność i inwencja, wynalazczość… Coś pięknego! I może prawdziwego, bo niby dlaczego miałaby to być bujda na resorach? Tekst wrzucam, dla wygodniejszego czytania po kliknięciu otworzy się karta z gazetą:

Źródło: „Gazeta Pomorska” nr 278/1949

W listopadzie w „Pomorskiej” opublikowano zaś wzruszający tekst na temat Spółdzielni Produkcyjnej “Partyzant” w Kawlach (w oryginale: w Kaflach). Spółdzielnię tę założono niewiele szybciej, bo 6 sierpnia 1949 roku. Bardzo interesujący artykuł opisuje jej początki i etymologię nazwy. Porusza również historię Kasi i Stefcia Trąbków – sierot pod opieką babci, o przyszłość których postanowiła zadbać dopiero co założona spółdzielnia.

Zdjęcie ilustrujące artykuł: bez wątpienia Kasia i Stafcio z babcią / źródło: „Gazeta Pomorska” nr 304/1949

To już jest koniec

Na tym kończę swój rajd po szpaltach „Gazety Pomorskiej” anno domini 1949. Oczywiście to nie jest wszystko, co da się wyszukać w tym roczniku. Ale właśnie tym postanowiłem podzielić się z tobą.

Trzeba brać poprawkę na styl, trzeba czytać trochę między wierszami i nie przyjmować bezkrytycznie wszystkiego, co piszą. Nic to, bo mimo tych wszystkich mankamentów „Gazeta Pomorska” pozostaje naprawdę wartościową i wciągającą lekturą!

PS Ceterum censeo 😉 Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 4.6 / 5. Liczba głosów: 13

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!