Ta Żydówka musi zginąć. Morderstwo Mety Edel. Część druga

4.8
(13)

Po pierwszej części wiemy już, kim była ofiara. Wiemy, kto został oskarżony o pozbawienie jej życia. Pora, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, co kierowało sprawcą lub sprawcami i w jaki sposób popełniono tę zbrodnię.

Motyw

W trakcie śledztwa okazało się, że motyw zbrodni nie był szczególnie wyszukany. Otóż ojciec Ehrita miał utrzymywać bliższe relacje z Metą Edel. Matka Maxa pragnęła więc, aby Meta zniknęła. Wiecie – tak na dobre. Miała wielokrotnie namawiać syna, żeby się tym zajął.

We wrześniu 1939 roku Max Ehrit uczestniczył w dwóch wydarzeniach z udziałem SS Standartenführera Richardta. Jedno z nich stanowiło zebranie dla mas na stadionie, w drugim wzięła udział załoga obozu w Karolewie. Richard w swoich niezwykle agresywnych, szowinistycznych wystąpieniach bezpardonowo atakował Polaków i Żydów. Po tych spotkaniach Ehrit zrozumiał, że Żydówka została właściwie wyjęta spod prawa i w związku z tym nie musi się obawiać pociągnięcia go do odpowiedzialności, jeśli ulegnie naleganiom matki.

Decyzja o popełnieniu zbrodni nie została zatem podjęta nagle, w amoku. Niemiec zastanawiał się nad tym; rozważał plusy i minusy, oceniał szanse, rozpatrywał różne scenariusze. Ostatecznie zdecydował się zamordować kobietę.

SS Standartenführer Richardt

Kim był SS Standartenführer Richardt? Otóż Wilhelm Heinrich Theodor Richardt od połowy września kierował Selbschutzem w powiecie sępoleńskim. Warto napisać o nim coś więcej. Niemiec nie był miejscowym – ten niegdysiejszy drobny przedsiębiorca z Magdeburga przybył na Pomorze, kiedy zaczęła się wojna. Ludzie, którzy go znali, twierdzili, że był stanowczy, niedostępny, dumny i świadomy swojej nobilitacji za sprawą służby w SS. W 1965 roku Richardt został skazany na dożywocie za udział w zbrodni w Rudzkim Moście. Skruchy nie okazał, sędziowie zapamiętali natomiast jego władczość i pewność siebie.

Kiedy taki człowiek mówił publicznie, że Żydzi i Polacy to ludzie innej, gorszej kategorii niż Niemcy, można było mu uwierzyć. Pytanie, czy czasie planowania morderstwa Ehrit był już członkiem Selbschutzu. Jeżeli tak, mógł czuć się jeszcze bardziej bezkarnie.

Okładka książki.
W tej książce, dostępnej w naszej bibliotece, SS Standartenführer Richardt pojawia się często…

Plan

Czyn miał być dokonany w następujący sposób: Ehrit chciał późnym wieczorem wywabić Metę Edel z mieszkania pod pretekstem wizyty na posterunku policji. Jeden ze wspólników miał ją odprowadzić w kierunku ciemnego niezabudowanego terenu wzdłuż nasypu kolejowego, gdzie Ehrit dokonałby ataku. Żydówka miała zostać uduszona, następnie napastnicy planowali podciąć jej gardło i ukryć ciało na pobliskich mokradłach.

Mordercą miał być Ehrit. Rolą G., którego Żydówka mogła nawet nie kojarzyć, było wywabienie kobiety i eskortowanie jej na miejsce zbrodni. Schubert miał natomiast towarzyszyć Ehritowi. Kilka dni po wspomnianym przemówieniu SS Standartenführera Richardta, mózg całej operacji poinformował Schuberta i G. o swoim planie. Ci po naleganiach zgodzili się wziąć udział w przestępstwie. Wiedzieli przy tym doskonale, że w grę wchodzi morderstwo.

Zbrodnia

Po kilku kolejnych dniach, w drugiej połowie września (prawdopodobnie pod koniec miesiąca), mężczyźni wcielili swój makabryczny plan w życie. Po zmroku poszli razem na ulicę Złotowską, gdzie mieszkała ich ofiara. G., z opaską Selbschutzu na ramieniu, zgodnie z przydzieloną mu rolą zapukał do drzwi Żydówki. Zażądał od niej, aby udała się z nim na posterunek policji, gdzie miała zostać przesłuchana. Meta Edel szybko włożyła płaszcz i wyszła, niczego nie podejrzewając. Ehrit i Schubert zaczaili się w ciemności i po pewnym czasie podążyli za oddalającą się parą. Ehrit miał przy sobie nóż rzeźniczy. Schubert był uzbrojony w rewolwer – w tamtych czasach rzadko się z nim rozstawał.

Tak oto Meta Edel zmierzała na śmierć. Po przejściu około 200 metrów skręciła wraz z G. w prawo, w ścieżkę prowadzącą wzdłuż nasypu do dworca kolejowego. Był to teren nieoświetlony i niezabudowany. Po kolejnych 100 lub 200 metrach Ehrit dogonił ich. Nadszedł moment wykonania wyroku. Mężczyzna rzucił się na kobietę od tyłu. Zaczął ją dusić, po chwili wylądowali na ziemi. Ofiara nie mogła złapać oddechu; straciła przytomność, a może nawet wyzionęła już ducha. Wtedy napastnik wyciągnął nóż i przeciął szyję nieszczęśniczki. Wszystko to działo się szybko. W trakcie ataku Meta Edel zdążyła jedynie wydać krótki, słaby okrzyk przerażenia. I już, po wszystkim. Był człowiek, nie ma człowieka.

G. i Schubert nie brali udziału w akcie zabijania. Ale po morderstwie dołączyli do Ehrita i pomogli mu przenieść ciało ofiary w bagnisty teren z dala od ścieżki. Około 30 metrów od niej wykopali łopatą płytki dół. Umieścili w niej martwą Metę Edel. Przysypali trupa ziemią. Następnie w świetle latarki usunęli ślady krwi przy dróżce i wrócili do miasta.

Widok ulicy Złotowskiej w Więcborku.
Ulica Złotowska – tą drogą Meta Edel szła na śmierć / źródło: Google Maps

Kara

Po powrocie do domu Ehrit zwierzył się matce z tego, że zamordował Metę Edel. Kobieta nie zareagowała jednak tak, jak pewnie życzyłby sobie Max Willi. Według jego zeznań stwierdziła bowiem, że nie miała „tego” na myśli i że nie powinni jej zabijać.

Oczywiście w Więcborku szybko zauważono, że Meta Edel rozpłynęła się jak we mgle. Nagłe zniknięcie Żydówki stało się tematem rozmów i plotek. Max Willi znalazł się wśród osób podejrzanych o maczanie palców w tym zniknięciu, ale na podejrzeniach się skończyło. Niemniej pamięć o Izraelitce przetrwała. I po wielu, wielu latach ktoś upomniał się wreszcie o sprawiedliwość.


PS 1 Trzecia, ostatnia część „Zbrodni i kary” z Więcborka trafi na Clio za… szczerze, to sam chciałbym wiedzieć kiedy. Jak pewnie pamiętacie, od czerwca bardzo mocno pracuję nad książką „Sępólno Krajeńskie – ilustrowana podróż przez wieki”. Termin wyznaczony mi na przygotowanie tekstu i ilustracji mija we wrześniu, więc póki co koncentruję się na tym zadaniu. Dobra wiadomość jest jednak taka, że jesienią pojawi się fajna książka. I – o ile wiem – za darmo! A zanim to nastąpi, zapraszam do sępoleńskiej biblioteki. Znajdziecie w niej między innymi książkę „Karolewo 1939. Zbrodnie w obozie Selbstschutz Westpreussen”, w której pojawia się i SS Standartenführer Richardt, i Max Willi Ehrit.

PS 2 Ceterum censeo… Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam Cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej i będziesz postępował zgodnie z instrukcjami:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 4.8 / 5. Liczba głosów: 13

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!