Ta Żydówka musi zginąć. Morderstwo Mety Edel z Więcborka. Część pierwsza

4.4
(18)

Pierwszy września 1939 roku. Wybucha wojna, powiat sępoleński zostaje błyskawicznie zajęty przez nacierającą armię niemiecką. Wojsko wprowadziło bagnetami nowe porządki. Odtąd niektórzy ludzie stawali się tutaj elementem niepożądanym. Zabić ich, to jak wyświadczyć Rzeszy przysługę. Trzech mieszkańców Więcborka bardzo szybko wzięło to sobie do serca. I zabili, czując się zupełnie bezkarnie.

Sprawiedliwość puka do drzwi

W Więcborku popełniono morderstwo. Wyjątkowe morderstwo.

Dlaczego było ono wyjątkowe?

Bo zamordowano Żydówkę, której nie powinno już być w mieście. Bo zamordowano ją, mając państwowe przyzwolenie na pozbawienie życia wyznawcy religii mojżeszowej. Bo podejrzanych zaciągnięto przed oblicze sprawiedliwości ponad 20 lat po popełnieniu zbrodni.

Trzynastego kwietnia 1964 przed sądem w Stade (Dolna Saksonia) stanęło trzech mężczyzn, których oskarżono o morderstwo Mety Edel. Do zbrodni miało dojść we wrześniu 1939 roku. Już sama rozprawa stanowi ciekawe zagadnienie. Tej kwestii przyjrzymy się jeszcze później. Zacznijmy jednak od próby rekonstrukcji przestępstwa, opartej na ustaleniach sądu. Na początek odpowiedzmy sobie na pytanie, kim byli oskarżeni i kim była ofiara.

Siedziba sądu w Stade / źródło: de.wikipedia.org

Oprawcy

Oskarżony Max Willi Ehrit, syn rzeźnika, urodził się 26 marca 1908 roku w miejscowości Lniano w powiecie świeckim. Rodzina Ehritów przeprowadziła się do Więcborka w 1921 roku. Max po zakończeniu swojej edukacji pracował w gospodarstwach rolnych. Przed wybuchem wojny miał zajmować się handlem bydłem. Należał do Jungdeutschen Partei (JDP), w latach 1929-31 służył w polskiej armii. Jesienią 1938 roku ponownie został powołany do wojska, ale uciekł wtedy za granicę. Wrócił do Więcborka około tygodnia po wybuchu wojny. Znalazł pracę na kolei. W kwietniu 1944 roku wcielono go do Wehrmachtu. Wylądował we Francji, gdzie szybko trafił do niewoli. Po wojnie ułożył sobie życie. Ożenił się, spłodził sześcioro dzieci. Gdy go zatrzymano, utrzymywał się z renty inwalidzkiej, przyznanej w związku z chorobą serca. Ehrit był już kilkukrotnie karany za kradzieże: drewna w 1949 roku, drewna i węgla  w 1951 roku, trzech kwintali buraków w marcu oraz ziarna w lipcu 1952 roku.

Oskarżony Paul Herbert Sch., syn stolarza, urodził się 19 czerwca 1910 roku w Więcborku. Przed wojną pracował w rodzinnym mieście w zakładach stolarskich. Od października 1931 do października 1933 roku w polskim wojsku. W 1940 roku ożenił się, spłodził dwoje dzieci. W 1942 roku pożegnał się z pracą na poczcie – został powołany do Wehrmachtu. Walczył na froncie zachodnim, we Francji trafił do alianckiej niewoli. Do czasu aresztowania – 21 sierpnia 1963 roku – aktywny zawodowo.

Oskarżony Willi August G., syn przedsiębiorcy budowlanego, urodził się 30 września 1906 roku w Więcborku. Jego ojciec poległ w pierwszych dniach I wojny światowej. Po jego śmierci rodzina osiedliła się na wsi, prawdopodobnie w Witunii. Willi wcześnie rozpoczął pracę w gospodarstwie rolnym. W rolnictwie pracował do 1934 roku, później został pracownikiem magazynu w Więcborku. Od 1927 do 1929 roku w wojsku polskim. Dwukrotnie żonaty – pierwsza żona zmarła w 1938 roku, ożenił się ponownie w kwietniu 1939 roku. Z drugiego małżeństwa dwoje dzieci, z których jedno zmarło w trakcie wojny. W maju 1943 roku powołany do Waffen-SS. Dosłużył się stopnia kaprala (Rottenführera). W 1946 roku trafił do Lubeki, gdzie przebywali po ucieczce jego żona i syn. Został aresztowany 22 sierpnia 1963 roku.

Sch. czyli Schubert

Powyższe stanowi skrót życiorysów z akt sądowych. Informacje te udało mi się jeszcze nieco uzupełnić.

Max Willi Ehrit był typem spod ciemnej gwiazdy. Pojawia się kilka razy na kartach książki dr Izabeli Mazanowskiej „Karolewo 1939. Zbrodnie w obozie Selbstschutz Westpreussen”. Znajdziemy go wśród załogi owianego złą sławą obozu, wchodził też w skład komanda egzekucyjnego.

Źródła sądowe podają jedynie pierwsze litery nazwisk pozostałych dwóch oskarżonych. Wydaje mi się jednak, że jednym z nich jest Paul Herbert Schubert, również wymieniony w publikacji dr Mazanowskiej. W księdze adresowej Sępólna, Więcborka i Kamienia z połowy lat 20. ubiegłego wieku figuruje Paul Schubert, stolarz, zamieszkały przy Złotowskiej 1 w Więcborku. Zapewne jest to ojciec Paula Herberta. Oskarżony Schubert (bo skoro został zidentyfikowany, będę wymieniał go z nazwiska) odmówił służby w Karolewie, ponieważ wiedział, że rozstrzeliwuje się tam Polaków.

Niestety nie udało mi się odkryć nazwiska oskarżonego G. Jako jedyny z tej trójki będzie więc występował z częściowo ukrytymi personaliami.

Ofiara

A kim była ofiara?

W rejestrze dorosłych członków gminy żydowskiej w Więcborku na dzień 24 marca 1931 roku występują 3 osoby o nazwisku Edel. Hermann Edel, handlarz, urodzony 11 stycznia 1861 roku w Więcborku, Sara Edel, żona (sic!), urodzona 7 lipca 1866 roku w Szamotułach i wreszcie Meta Edel, krawcowa, urodzona 11 grudnia 1905 roku w Więcborku. Żydówka była więc rówieśniczką oskarżonych – gdy wybuchła wojna, miała niewiele ponad 30 lat. Jeszcze przed wojną podobno poślubiła Polaka, a w pierwszych dniach września miano zabrać jej nieślubnego syna. Ehrit i Schubert dobrze znali Metę Edel i jej rodzinę. Według wspomnianego już spisu adresów Paul Schubert mieszkał przy Złotowskiej 1, Hermann Edel – trochę dalej, pod numerem 11. Oskarżony G. nie znał ofiary, wiedział jedynie o jej istnieniu.

Ulica Złotowska w Więcborku z zaznaczonymi numerami domów. Poinformowano mnie, że obecnie dom pod numerem 11, a pod tym adresem mieszkała Meta Edel, to nowsza konstrukcja na miejscu starego, zburzonego już domu. / źródło: https://mapy.mojregion.info/geoportal/

I na tym zakończymy część pierwszą tej makabrycznej historii. W kolejnym odcinku zajmiemy się motywem i przebiegiem zbrodni. Moim priorytetem jest teraz jednak książka „Sępólno Krajeńskie – ilustrowana podróż przez wieki”, więc wybaczcie, ale kolejna część ukaże się dopiero za dwa tygodnie.


 PS Ceterum censeo… Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam Cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej i będziesz postępował zgodnie z instrukcjami:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 4.4 / 5. Liczba głosów: 18

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!