Nagłówek "Słowa Pomorskiego" na temat szajki szerzącej pornografię z Przepałkowa

W cichym domku w Przepałkowie… Niepozorna wieś centralą pornobiznesu?!

4.3
(6)

Przepałkowo jest wsią co najmniej kilku ciekawych historii. I to takich, wiecie, medialnych. Zwracających uwagę. Nawet – sensacyjnych. Dzisiaj opowiem szerzej o jednej, no, o dwóch z nich. Będzie kryminał i będzie trochę Indiany Jonesa.

Pornhub w wersji retro

Trzynastego lipca 1928 roku „Słowo Pomorskie” w tekście zatytułowanym „W cichym domku w Przepałkowie” poinformowało o aresztowaniu przed kilkoma dniami Teodora Jacha z tej właśnie miejscowości. Aresztowanego osadzono w więzieniu sądu okręgowego w Chojnicach.

Gazeta opisała to w typowy dla siebie, nieco brukowy, bardzo obrazowy i nacechowany emocjonalnie sposób. Ze względu na czar (sic!) tego stylu – hiperbolicznego (ach, te „tysiące kolporterów”!), najeżonego przymiotnikami, część zamieszczonego tam tekstu pozwalam sobie przytoczyć:

Nikt w świecie nie domyślałby się, że w tej zapadłej cichej wiosce wiódł przez długi czas samotny i spokojny tryb życia człowiek, w którego ręku schodziły się nici rozległej organizacji, który stąd, z tego pustkowia dyrygował tysiącami kolporterów, pracujących zarówno w błotnistych wioskach Polesia, jak i w brudnych zaułkach i melinach Paryża, Londynu, Berlina i innych metropoliach świata. Dziwili się wprawdzie urzędnicy pocztowi, którzy do Jacha przynosili tygodniowo kilkaset listów z różnych części świata, przeważnie z Paryża, nikt jednak nie podejrzewał, że tu mieści się centrala organizacji, zajmującej się szerzeniem pornografji w całej Europie i że tu wiedzie swój żywot osobnik, za którym tropiła policja wszystkich krajów europejskich.

Gdyby tylko wszyscy byli tacy jak ja!

Na ślad Teodora Jacha wpadła przypadkiem toruńska policja. W wyniku śledztwa odkryto, że w Berlinie działała drukarnia „produkująca” pornografię. Miało to wyglądać tak, że kolporterzy z bliższych i dalszych stron raportowali zapotrzebowanie Jachowi, ten przesyłał wytyczne do Berlina, Berlin zaś wysyłał goliznę zamawiającym klientom. Sprawa miała zatem międzynarodowy charakter. Intensywność tego handlu również musiała być znaczna. Gazeta informuje bowiem, że w ciągu tygodnia od aresztowania Jacha na jego adres wpłynęło przeszło 100 przesyłek pocztowych i kilka tysięcy złotych należności. Poza tym udało się ustalić, że Jach zdeponował 20 000 marek w banku w niemieckim wówczas Szczecinie. Niewątpliwie szerzenie zgnilizny moralnej było lukratywnym zajęciem.

Śledztwo nie było łatwe, wymagało szeregu wyjazdów do Berlina. Niemcy mieli w tej sprawie prowadzić własne dochodzenie, lecz dopiero materiał dostarczony przez Polaków naprowadził naszych sąsiadów na właściwy trop. Ponadto w prasie pojawiły się informacje, jakoby Jach handlował żywym towarem. Ten zarzut się jednak nie potwierdził.

„Pielgrzym” poinformował o wszystkim czytelników 21 lipca, „Dziennik Bydgoski” – 19 lipca. Tymczasem lokalna „Gazeta Sępoleńska” o porno-aferze nie poinformowała wcale (a przynajmniej nie trafiłem tam na żadną wzmiankę o aresztowaniu). Znalazłem za to oświadczenie Jacha. Pisze w nim, że owszem, był wtajemniczony „w handlu pornograficznem, który uprawiał jeden z moich dawnych znajomych zamieszkujący w Berlinie”, ale on takim bezeceństwem się nie zajmował. Osobom szerzącym pogłoski, że handlował żywym towarem, groził pociągnięciem do odpowiedzialności. Groteskowo brzmi ostatnie zdanie oświaczenia: „Gdyby każdy tak się na te sprawy zapatrywał jak ja, to napewno nie byłoby tyle niemoralności co obecnie”. Co ciekawe manifest Jacha zamieszczono w numerze z 5 września 1929 roku – rok po aresztowaniu i rozprawie sądowej.

Oś Paryż – Berlin – Przepałkowo

Proces członków szajki – herszta Teodora jacha i jego agentów: Swakowskiego z Katowic, Kabata z powiatu tucholskiego i Maćkowskiego z Poznania – odbył się we wrześniu 1928 roku. Rozprawie przewodniczył sędzia Joński, oskarżał prokurator Drozdowski. Do katalogu zarzutów stawianych oskarżonym dołączył – oprócz sprzedaży, importu i eksportu pornografii – zarzut handlem niedozwolonymi środkami pobudzającymi. Proces nie trwał długo. Jacha skazano na rok więzienia, Swakowskiego na 6 miesięcy pozbawienia wolności, pozostałą dwójkę ze względu na brak dowodów uniewinniono. Zajęte w trakcie rewizji materiały z pieprzykiem, środki chemiczne oraz pieniądze skonfiskowano.

Tradycyjnie najwięcej szczegółów przekazało „Słowo Pomorskie”. Zobaczcie, co na ten temat napisał korespondent gazety. Warto przeczytać całość, więc wrzucam zrzut ekranu:

Ciekawe, prawda?

Szukając informacji o tej sprawie natknąłem się nadto na notatkę z czerwca 1936 roku, w której niejaki Teodor Jach z Wysokiej w powiecie chojnickim został skazany za gwałt na służącej (po uprzednim uśpieniu jej narkotykiem). Pomyślałem, że to nasz amigo dał kolejny popis. Imię i nazwisko się zgadza, przestępstwo seksualne oraz narkotyki także wpisywałyby się w charakterystykę Jacha. Miejscowość nie musi wzbudzać podejrzliwości – okryty złą sławą Jach mógł przecież zmienić adres zamieszkania. W notatce napisano jednak, że sąd wymierzył gwałcicielowi karę 6 miesięcy więzienia, zawieszoną ze względu na niekaralność sprawcy. No, a to akurat daje do myślenia.

Poniatówki na… napoleończykach?

Żeby było ciekawiej, Przepałkowo może się pochwalić jeszcze inną ciekawą historią. Nie znalazłem jej potwierdzenia ani w „Gazecie Sępoleńskiej”, ani w „Słowie Pomorskim”. Znam ją wyłącznie z „Pielgrzyma”. Rzecz dotyczy cmentarza z epoki napoleońskiej. Zobaczcie sami:

Ile w tym prawdy – ciężko dzisiaj powiedzieć. Przecież mamy tutaj do czynienia z aferą – ale dziwne, że nie zainteresowały się nią inne gazety. Mniej więcej w tym czasie faktycznie doszło do parcelacji majątku Waltera Rasmusa w Przepałkowie. Do rozdysponowania wyznaczono 185 hektarów jego ziemi. Nazwisko Erdmann również pojawia się w kontekście tej miejscowości. Natomiast cmentarz jakoś tak mi się kojarzy z… cmentarzem epidemicznym. Bo raz, że nic o „napoleońskich” walkach w tym rejonie nie wiadomo, to dwa – o ciężkich latach wojen napoleońskich na Krajnie, w tym o rekwizycjach oraz choróbskach, wspomina w swoich pamiętnikach Roman Komierowski. Jego dziad Andrzej zmarł w 1813 roku właśnie na tyfus.

Jeśli chodzi o tajemnicze miejsca pochówku, Przepałkowo może być jeszcze co niektórym znane z mogiły kilku Włochów, którzy spoczęli w krajeńskiej ziemi w początkach 1945 roku. A jeżeli dodamy do tego zestawu ciekawostek i sensacji czołg z bagien, który okazał się finalnie działem samobieżnym, to okaże się, że z Przepałkowem wiąże się sporo naprawdę medialnych opowieści. Brawo!


PS Gdyby ktoś czuł niedosyt w związku z tematem pornografii w okresie II RP, to można kliknąć tutaj 😉

PS 2 Ceterum censeo… Na dzisiaj to tyle. Dzięki za wspólną wycieczkę po przeszłości. I hej – od razu zapraszam Cię na kolejną! Jeśli możesz mi w jakikolwiek sposób pomóc w prowadzeniu strony (inspiracja, materiały itp.), to poproszę. A jeśli uważasz, że niniejszy wpis lub moja działalność są warte dobrej kawy, to też da się z tym coś zrobić. Zawsze możesz postawić mi wirtualnie małą czarną, nie obrażę się. Wystarczy, że klikniesz poniżej i będziesz postępował zgodnie z instrukcjami:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak oceniasz ten post?

Kliknij na gwiazdkę, żeby ocenić post!

Średnia ocena 4.3 / 5. Liczba głosów: 6

Jeszcze nikt nie ocenił tego posta. Bądź pierwszy!